The Book of Waves

W 1903 r. wydana została niezwykła książka, a Japanese Book of Wave and Ripple Designs autorstwa Mori Yūzana. Składają się na nią 3 tomy graficznych reprezentacji fal morskich.
Stanowiła ona rolę przewodnika dla rzemieślników, ozdabiających miecze, przedmioty religijne, wyroby z laki.
Oto wybrane grafiki:
Wszystkim (w wersji nie aż tak kontrastowej, której stworzenie potrzebne nam było do wizualizacji) przyjrzeć się można TUTAJ > .
Ujęły mnie one kruchym, delikatnym, przejrzystym zapisem ruchu – tak podobnym do strumienia powietrza, że od razu „chciało się je grać”; a także nietypowym układem „wyrwanych” z ciągłości, z przyczyny i skutku układów energetycznych (?) odbijających się w materii.
Od tego momentu (a było to zasadniczo wiele lat temu) bardzo chciałam zagrać wybrane ilustracje z tych ksiąg, traktując je jak oddechowe partytury graficzne/energetyczne, choreografie oddechu.
Zbliżam się do tego w 2025 roku dzięki stypendium twórczemu Marszałka Województwa Pomorskiego – dziękuję!
Częścią tego procesu stają się pierwsze lekcje gry na shakuhachi, fascynujące książki Alexa Kerra Japonia utracona i Inne Kioto, które zresztą czytałam siedząc przed i w Morzu Czarnym trzy tygodnie po wiadomości o ważnej dla mnie Osoby po drugiej stronie tego morza. W tym morzu mam, co będzie osobistym wyznaniem w tym miejscu, mocne poczucie jego obecności, tak jakby duch chciał chwycić się materii, by dać znać o ciągłości swojego istnienia.
Myślę, że w stosunku do formy „przeczuwanej” tego projektu ta, która się urealniła jest odległa :), ale czułam się w pewnym sensie zobowiązana zagrać jednak coś interesującego na festiwalu Audio Art, na którym projekt ma premierę. Mam takie przeczucie, że forma, która mi chodziła po głowie/duszy byłaby „słuchalna” głównie dla mnie. Więc pozwoliłam się rzeczom dziać swoim torem.
Najważniejsze było dla mnie pytanie, co mnie tak interesuje, pociąga w tych układach fal. I równolegle z audycji Off-Czarek w Radiu TOKfm :) przyszła odpowiedź w postaci fascynującej książki poetyckiej Zapiski spod wezgłowia, autorstwa japońskiej damy dworu z przełomu X i XI wieku, znanej nam pod przydomkiem Sei Shōnagon.

Zapiski opisywane są jako zuihitsu, czyli „w ślad za pędzelkiem”: notatki gromadzące to, co przyjdzie nam na myśl, co sobie przypomnimy w wolnej chwili, co samo spłynie na papier.
W moim odczuciu są to jednak długo gromadzone obserwacje zjawisk, które „tańczą” ze sobą, by w końcu ułożyć się wokół osi jakiejś wspólnej kategorii, w nietypowy lub piękny sposób… To i jeszcze jedno zdarzenie, o którym mówię bezpośrednio w projekcie – pozwoliło mi zrozumieć, że pociąga mnie jakaś próba rytmizowania świata przez listy zjawisk, oszczędnie. Że napięcia dzieją się pomiędzy kolejnymi elementami wyliczania, że napięcia wynikają z głównego biegu fali / głównej kategorii.
Ostatecznie więc w projekcie dużo cytuję – ale cóż, dużo ciekawiej było dla mnie poznawać już istniejące „listy rzeczy”, niż tworzyć – w swoim jednak ograniczeniu – swoje.
Pojawiają się tu więc:
- o niebieskim: Maggie Nelson Bluets (2009)
- Litania Loretańska
- litania na podstawie listy Yōkai: stworzeń, duchów i demonów z japońskiego folkloru
- tytulatura Zygmunta III Wazy
- nie wiem, co jestem; wiele dróg miłości; : Rumi, Dīwān-e Shams-e Tabrīzī, tłum. Kabir Helminski
- lista ofiar azteckich i mixteckich, zredagowane na przykładzie kodeksów spisywanych przez kapłanów, pisarzy i artystów Mezoameryki: Kodeks Borgia, Kodeks Fejérváryego-Mayera, Kodeks Magliabechiano, Kodeks Florentino, Kodeks Nuttall
- rzeczy, których nie zrobiłam: Lydia Davis List of Things I Didn’t Do z tomu Can’t and Won’t (2014)
- potrawa opisana m.in. przez Łukasza Gołębiowskiego i w późniejszych relacjach z uczt magnackich
- moje ulubione tematy wierszy; to, co w rzeczywistości…; to, co na obrazie…; to, co odległe od zakończenia; Sei Shōnagon Zapiski spod wezgłowia (996–1010)
- wyznanie negatywne duszy przed sądem Ozyrysa z egipskiej funeralnej Księgi Umarłych (Księgi wyjścia za dnia);
- myślę, nie myśląc: Clarice Lispector Strumień życia (1973)
- słowa, które budzą niepokój; dzieci powinny być…: Sei Shōnagon Zapiski spod wezgłowia (996–1010)
W Book of Waves słychać także tradycyjne kołysanki, wykonywane przez Olgę Krasoń, której najserdeczniej dziękuję za piękne nagrania.
Posłuchaj The Book of Waves online: https://majamiro.bandcamp.com/album/the-book-of-waves

koncert
The Book of Waves w wersji koncertowej jest obiektem audiowizualnym, a dźwięk prezentuję w nim w formie czterokanałowej, w układzie „chóralnym”. Integralną koncertową częścią projektu są wspaniałe wizualizacje Artura Lisa, oparte o grafiki Yūzana i mechanizmy AI.
Premiera koncertowa projektu: Festiwal Audio Art, Kraków, 23.11.2025, Sala Koncertowa Akademii Muzycznej w Krakowie.
audiogrób
Projektowi towarzyszy także instalacja dźwiękowa, „nałożona” na mały las z dawnym cmentarzem ewangelickim w Gdyni.
Dźwięków tych odsłuchać można pobierając na telefon aplikację ECHOES
https://play.google.com/store/apps/details?id=xyz.echoes.android&pcampaignid=web_share
Spacer odtwarza się tylko w docelowej lokalizacji. Samochód można zostawić tu: https://maps.app.goo.gl/JyNfhYDJiBMjy8yNA i dalej udać się pieszo, wpisując do nawigacji frazę „stary cmentarz ewangelicki”. Dźwięki odtwarzają się w wyznaczonym okręgu, który widoczny będzie w aplikacji.

Link do odsłuchu w aplikacji ECHOES:
https://explore.echoes.xyz/collections/NyoBOUj9IfjEGuBl
Można też skorzystać z kodu QR:

Tę część projektu chciałabym poświęcić pamięci Gdynianina, Przemysława Rasiewicza-Kuczyńskiego, który walczył i zginął na wojnie w Ukrainie. Na pół roku przed śmiercią Przemka byliśmy w stałym kontakcie i odbyliśmy wiele rozmów, akcentujących tymczasowość, piękno i swoistą „nieznośność” życia zarazem. Czułam, jak bliskość śmierci wyzwoliła w Przemku osobistą prawdę o tym, co naprawdę jest dla niego ważne. Obserwacja jego zaangażowania w te idee, jak też nieustannych działań charytatywnych na rzecz poszkodowanych, które podejmował, sprawiła, że zmiana dokonała się także we mnie. Równocześnie z powodu wojny nie jestem w stanie, tak jak i wiele osób z nim związanych, uczcić jego pamięci w „tradycyjny” sposób – odwiedzając lwowski cmentarz, na którym został pochowany. Z tego powodu, a także dlatego, że tracimy nie tylko zmarłych, pomyślałam, że cmentarze nie są jedyną przestrzenią, w której można poświęcić czas swoim Stratom.
Kilka zdjęć z naszego pierwszego spaceru / audiogrób:










